poniedziałek, 7 marca 2016

Recenzja książki Camilli Läckberg pt. "Zamieć śnieżna i woń migdałów"

Od zawsze lubiłam czytać. Będąc jeszcze w liceum wyznaczałam sobie ile książek rocznie przeczytam i skrzętnie notowałam wszystkie pozycje przez które udało mi się przebrnąć. W moim przypadku literatura to zawsze najbardziej trafiony prezent na każdą okazję. Książkę Camilli Läckberg dostałam  pod choinkę. Piękna, zimowa okładka od razu zapowiadała ciekawą i intrygującą treść. Już następnego dnia zabrałam się za lekturę i mówiąc szczerze, przeczytałam ją na spokojnie w dwa wieczory.DSC_0121


Okładka od razu skradła mi serce. Uwielbiam, kiedy szata graficzna zachęca czytelnika, by otworzył książkę z ciekawości i cieszył się jej niesamowitą treścią. Tajemnicza, a jednocześnie adekwatna do sytuacji - w końcu za czytanie zabrałam się w Święta Bożego Narodzenia.


Akcja powieści rozgrywa się na maleńkiej wyspie Valön. Martin, młody policjant dość niechętnie, jednak ulega namowom swojej dziewczyny i kilka dni przez Bożym Narodzeniem udaje się tam, by spędzić cały weekend w towarzystwie jej bogatej rodziny. Niespodziewanie w trakcie kolacji, która dla uczestników okazała się bardzo burzliwa, umiera najstarszy i jednocześnie najbogatszy członek rodziny, Ruben Liljecronas. Ze względu na śnieżną zamieć, która panuje na zewnątrz, nie ma możliwości skontaktowania się ze szwedzką policją. Wyspa staje się więzieniem dla obecnych na niej osób, a Martin musi prowadzić tajemnicze śledztwo na własną rękę. Jedno jest pewne... w domu w którym wszyscy przebywają jest morderca.


DSC_0116


Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Czytelnik może spodziewać się wielu zaskakujących wątków, które trzymają w napięciu do samego końca. Opisy nie są długie i nudzące, a przyjemne i pobudzające wyobraźnię. Autorka zdecydowanie postawiła na ciekawą akcję, dynamizm i barwne postaci, które nadają książce wyjątkowego klimatu.


To książka o tym jak bardzo ludzie zatracają człowieczeństwo jeśli chodzi o pieniądze. Do czego można się posunąć, jeśli na horyzoncie pojawia się niezła suma? Autorka ukazuje relacje rodziny, dla której majątek stał się najważniejszy i dla każdego z nich liczy się jedynie dodatkowe zero na koncie. Jak zachowają się w obliczu utraty najbliższego krewnego? Czy jednak wróci odrobina empatii, miłości i zwykłego, ludzkiego współczucia?


Polecam każdemu jako lekturę na przyjemny, relaksujący wieczór. Niewielkich rozmiarów, doskonale nadaje się również na zabicie czasu podczas podróży.



Jeśli jesteście ciekawi jak rozwinęła się fabuła, książkę możecie kupić w promocyjnej cenie na stronie Wydawnictwa Czarna Owca.



_____________________
Zdjęcia: Karolina Bilińska

7 komentarzy:

  1. Przeczytałam całą serię z Ericą i Patrikiem w zeszłym roku, jednak o tej książce Camilli kompletnie zapomniałam !
    Już patrzę, w której bibliotece w Gdańsku jest dostępna :)
    Dzięki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. AleFrankowska7 marca 2016 13:53

    Z pewnością będziesz zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już jakiś czas temu. Okładka faktycznie piękna, ale co do treści, to ja się strasznie nudziłam, ogólnie bardzo lubię Lackberg, ale tę książkę uważam za najsłabszą w jej dorobku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. AleFrankowska9 marca 2016 04:41

    To moja pierwsza jej autorstwa. Polecasz inne? Właśnie jestem przed "Księżniczką z lodu" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam wszystkie ksiażki C. Lackberg z serii Eriki i Patrika. Pół roku temu przeczytałam ostatnią "Pogromca Lwów". Cała seria była dla mnie cudowna. Tę o której piszesz przeczytałam dość dawno i bardzo mi się podobała. Gdyby jednak była nieco dłuższa mogłaby sprawiać wrażenie (bądź być) nudna. Ogólnie polecam całą serię! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. AleFrankowska17 marca 2016 13:43

    To moja pierwsza książka tej autorki, kolejne czekają na półce, więc mam nadzieję, że masz rację :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest jedyna książka jaką przeczytałam tej autorki. Krótka ale bardzo przyjemna lektura. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń