www.unsplash.com
Kiedy byłam w trzeciej klasie liceum, zupełnie nie wiedziałam jaki kierunek studiów wybrać. O ile dobrze pamiętam, miałam być zarówno prawnikiem, dziennikarzem, jak i tłumaczem, archeologiem i managerem. Gdybym mogła cofnąć czas, po maturze w ogóle nie poszłabym na studia. Wyjechałabym na rok za granicę, najchętniej do USA szkolić język. To byłby czas, kiedy wszystko jakoś by mi się w głowie poukładało. Czasu jednak cofnąć nie mogę, a moja droga po maturze nie była kolorowa i usłana różami.
www.unsplash.com
Wylądowałam na filologii polskiej. Gorzej już chyba być nie mogło. Nie wiem co ja sobie myślałam, ale to miała być alternatywa dla dziennikarstwa. Skończyło się na tym, że nienawidziłam chodzić na zajęcia, bolał mnie brzuch gdy tylko sięgałam po notatki z gramatyki opisowej i bardzo chciałam wrócić do domu. Skończyłam pierwszy rok. Jakoś. Z wielką odrazą, ale skończyłam. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy ostatni raz wyszłam z mojego wydziału ;) Złożyłam dokumenty na stosunki międzynarodowe. Bałam się tej zmiany, bo nie byłam pewna, czy to znów nie będzie porażka. Pomyślałam jednak, że gorzej niż na polonistyce być już nie może. Próbowałam ciągnąć dwa kierunki, jednak po pewnym czasie rzuciłam poezję i literaturę piękną na rzecz prawa międzynarodowego i dyplomacji.
NIGDY nie żałowałam.
Krąży wiele mitów na temat stosunków międzynarodowych. Zawsze kiedy słyszę kolejny z nich, uśmiecham się sama do siebie. Ludzie naprawdę nie mają pojęcia jak bardzo mylą się na temat rzeczy, o których nie mają zielonego pojęcia.
MITY
"Po stosunkach międzynarodowych nie ma pracy"
Mój ulubiony tekst, który słyszę od połowy nowo poznanych osób lub od dalszej rodziny, która jeszcze nie wie jak bardzo mnie on drażni. Po pierwsze, praca jest, tylko trzeba chcieć ją znaleźć. Wysyłanie CV raz w tygodniu przez Internet to nie jedyna możliwość szukania zatrudnienia. Po drugie, zarówno studenci jak i absolwenci stosunków międzynarodowych mają ogromne szanse na wciąż dynamicznie zmieniającym się rynku pracy. Ponieważ studia te mają bardzo szeroki wachlarz zajęć, zatrudnienie możemy znaleźć zarówno w obszarze polityki, kultury, języków obcych, gospodarki, ekonomii, prawa międzynarodowego czy negocjacji międzynarodowych. Najlepsi dziennikarze w kraju kończyli stosunki międzynarodowe. Błagam, zanim ten argument padnie kiedyś z Waszych ust, zastanówcie się dziesięć razy ;)
"Po tych studiach nie będziesz miała nawet zawodu..."
Pierwszą osobą, która negatywnie podeszła do tematu była moja Mama. Politologię kończą politolodzy, dziennikarstwo dziennikarze, filologię filolodzy, informatykę informatycy, archeologię archeolodzy itd. A stosunki międzynarodowe? Odpowiadam: STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE kończą INTERNACJONALIŚCI! :) Tak, mamy zawód! Ba! Nawet brzmiący dość egzotycznie, profesjonalnie i prestiżowo ;)
"Takie studia to są dla panienek, a nie dla facetów"
Myślę, że wielu moich kolegów z roku obraziłoby się czytając lub słysząc taką opinię. To totalna bzdura. Na stosunkach międzynarodowych kobiet jak i mężczyzn jest proporcjonalnie, niemal po połowie. Jeśli już ktoś bardzo chciał zabłysnąć, pokusiłabym się bardziej o odwrotną opinię. W ciągu czterech lat studiów mieliśmy wiele przedmiotów związanych z przebiegiem konfliktów zbrojnych, musieliśmy uczyć się rodzajów pocisków na jeden z najtrudniejszych egzaminów. To raczej zagadnienia, które powinny być bliższe mężczyznom, a nie "panienkom".
"Stosunki międzynarodowe to kierunek bardzo ogólny. Nie można skupić się na jednym konkretnym polu zainteresowań"
Wielki mit. Każdy z nas ma do wyboru specjalizację, którą realizuje w ramach studiów. Na moim wydziale wybieraliśmy spośród: Dyplomacji i stosunków konsularnych, Gospodarki światowej i biznesu międzynarodowego, Współpracy europejskiej i Bliskiego Wschodu. Decydując się na jedną z nich, realizujemy program zajęć stricte nastawiony właśnie na te dziedziny. W moim przypadku (wybrałam Bliski Wschód), uczę się zarówno języka arabskiego jak i hebrajskiego, a także poznaję historię stosunków międzynarodowych w regionie.
Masz świetne poczucie humoru ;D
OdpowiedzUsuńSerio? Moi przyjaciele wciąż mówią, że jestem sztywna :)
OdpowiedzUsuń...należałoby jeszcze dodać że na WNPiD. Pomimo tych naszych trzech postrachów. Słyszałam, że stosunki mnd w Łodzi, to masakra.
OdpowiedzUsuńI mi mówili to samo. Do dziś często mówią: 'aaa. stosunki, to co ty właściwie możesz robić?'. Ale co tam. Ja wybrałabym tak samo. Również jeśli chodzi o UAM <3
nie internacjonalista - INTERNACJONOLOG
OdpowiedzUsuńDobrze, że ktoś czuwa ;)
OdpowiedzUsuń