Długo zbierałam się, żeby napisać tę recenzję, ale musicie mi wybaczyć. Nie mogłam w ostatnim czasie znaleźć chwili na zrobienie nawet kilku zdjęć, nie wspominając już o napisaniu tekstu. Dzisiejszy produkt, który chciałabym Wam przedstawić otrzymałam podczas konferencji Meet Beauty od marki Lirene. Podczas warsztatów makijażowych, Pani Anna Orłowska prezentowała nam niesamowite działanie najnowszego podkładu marki, który dopiero miał pojawić się na rynku. Teraz jest już w pełni dostępny i każda z Was może go dołączyć do swojej kosmetyczki. Dla mnie stał się bezapelacyjnie numerem jeden! Jesteście ciekawe dlaczego?
Pierwsza kwestia na którą zawsze zwracam uwagę to opakowanie. Słoiczek nowego podkładu Lirene NO MASK skradł moje serce. Jest minimalistyczny, niewielki i spokojnie mieści się do damskiej torebki (nawet tej mniejszej). Nie ujmuje to wcale wydajności podkładu! Etykieta jest czytelna, zawiera wszelkie potrzebne nam informacje na temat nakładania produktu oraz jego zawartości. Jak możecie zauważyć, Lirene NO MASK to nie tylko fluid, ale również serum z kwasem hialuronowym, którego głównym zadaniem jest zapewnienie skórze świeżego wyglądu. Czy tak jest? O tym za chwilę.
Mój kolor Lirene NO MASK to 1, czyli odcień jasny. Zawsze mam ogromny problem z doborem odpowiedniego koloru podkładu dla swojej skóry. Zazwyczaj okazuje się, że kupuję za ciemny lub za jasny i wówczas metodą prób i błędów, staram się mieszać dwa ze sobą, tylko po to by nie marnować zakupionych produktów. W tym przypadku, trochę się obawiałam, że podkład będzie za jasny. Moja skóra nie jest bardzo blada, ale ze względu na zapewnienia o efekcie NO MASK uznałam, że lekkość podkładu może sprawić, że doskonale dopasuje się on do koloru skóry. Nie myliłam się!
Podkład jak obiecuje producent, jest płynny i lekki. Wystarczy jego niewielka ilość, aby móc rozprowadzić go na całej twarzy. Tak jak sądziłam, bardzo dobrze dopasowuje się do koloru skóry. W moim przypadku to ogromny plus, ponieważ do tej pory zazwyczaj widziałam u siebie przepaść między kolorem twarzy a szyi, co najczęściej maskowałam brązującym pudrem. Wreszcie coś dla mnie! Podkład ma neutralny zapach i absolutnie nie waży się na skórze, nawet po całym dniu i gorącej temperaturze na zewnątrz.
Przy aplikacji podkładu zawsze pamiętam by nie nakładać go palcami. Jeśli do tej pory nie używałyście pędzla lub gąbeczki, warto abyście zastanowiły się nad ich zakupem. Kiedy nakładamy podkład palcami, podczas kontaktu z ciepłą skórą dłoni oraz policzka, zimny dotąd fluid traci swoje właściwości i szybko się rozwarstwia. Jest to najczęstszy powód, przez który większość kobiet narzeka na "ważące się" na twarzy podkłady. Dodatkowo, nasze linie papilarne bardzo lubią pigment, który zawarty jest w podkładzie. Docelowo, powinien on znaleźć się tylko na naszej twarzy, aby nadać jej piękny, jednolity kolor. Nakładając podkład palcami, duża jego część przyczepia się do naszej faktury dłoni i efekt nie jest już taki jak być powinien.
Używając pędzla czy gąbeczki, nie podgrzewamy produktu, dlatego pięknie prezentuje się na naszej skórze. Zanim jednak nałożymy podkład na pędzel lub gąbeczkę, należy delikatnie zwilżyć je zimna wodą, aby nie pochłaniały fluidu. Wówczas dopiero możemy cieszyć się odpowiednią aplikacją no i oczywiście najlepszą wydajnością produktu!
Moja cera jest pełna niedoskonałości, co możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu. Walczę z przebarwieniami, licznymi plamami i plamkami, a przy tym tłustą skórą w strefie T oraz suchą w okolicy nosa. Do tego często pojawiają się u mnie zaskórniki oraz wypryski. Jednym słowem, dramat. Podkład Lirene NO MASK nie tylko odświeżył moją skórę, ale również mimo jednej warstwy, zakrył większość niedoskonałości. Używam go mniej więcej od końca kwietnia i wyraźnie zauważyłam dużą poprawę stanu mojej cery. Oczywiście, odpowiada za to także pielęgnacja, którą stosuję, jednak podkład Lirene NO MASK również swoje zdziałał. Skóra jest wyraźnie bardziej promienna i błyszcząca. Lekkość produktu jest jego ogromną zaletą i mimo niewielkiej warstwy podkładu, utrzymuje się na skórze przez cały dzień.
__________________________________________________________________
Po więcej zdjęć, inspiracji i przepisów, zapraszam TUTAJ. Nie zapomnij o kliknięciu Lubię to :)
Nie przepadam za podkładami w słoiczkach tak jakby. Tzn. wolę jak jest jakaś pompka lub tubka, z której można wycisnąć tyle, ile potrzeba. Bałabym się, że za dużo go wyleję :p Ale po Twojej recenzji może się na niego kiedyś skuszę :)
OdpowiedzUsuńJa też zawsze ich unikałam z tego samego powodu. Okazało się, że nie taki diabeł straszny. Ja zazwyczaj używam jednak gąbeczki, jest mi najwygodniej. Wystarczy przyłożyć ją do szyjki i możesz spokojnie kontrolować ile się wyleje. Fluid nie jest jakoś wyjątkowo płynny, ale nie powinnaś mieć problemu :)
OdpowiedzUsuńWygląda zachęcająco - ale szkoda, że opakowanie nie ma pompki :(
OdpowiedzUsuńCo Wy z tą pompką :D Bez niej też się da żyć :) Jest świetny!
OdpowiedzUsuńJa zawsze nakładam podkład palcami ale teraz na pewno się to zmieni ;)
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc, przeraziłam się, przeczytawszy ostatni akapit. Właśnie chciałam Ci napisać, że wyglądasz przepięknie bez makijażu i że zazdroszczę cery, bo w mojej opinii jest w fenomenalnym stanie, a tu czytam, że jest pełna niedoskonałości i że ogółem dramat. Nie chcę, żeby to nieładnie zabrzmiało, ale w takim razie chyba nie widziałaś cery problematycznej ;-) Ok, może rzeczywiście jest tak, jak piszesz, ale zdecydowanie nie na tym zdjęciu, bo ja widzę tylko ładną, wypoczętą dziewczynę, z zadbaną cerą i o! ;) Naprawdę uważam, że nie ma co narzekać, chciałabym mieć taką cerę na co dzień. I piszę Ci to dlatego, że ja, jeszcze 5 miesięcy temu, również narzekałam na stan swojej skóry, nie wyszłabym bez makijażu na uczelnię (a bo pojedynczy wyprysk, bo żyłka pod okiem, bo koloryt nierówny niby), a w chwili obecnej bardzo chciałabym wrócić do tego "co kiedyś", dopiero teraz doceniam swoją skórę wtedy. Teraz borykam się z trądzikiem osób dorosłych, co jest dla mnie zaskoczeniem, bo nigdy nie miałam tego typu problemów wcześniej. W sumie ma to swoje "plusy": zaczęłam bardziej dbać o swoją cerę, dietę, wsiąknęłam w naturalną pielęgnację, ciągle coś podczytuję na ten temat.
OdpowiedzUsuńTakże głowa do góry, bo jesteś równie piękna bez makijażu, jak w nim! Pozdrawiam Cię gorąco!
Super! :)
OdpowiedzUsuńWiesz, każdy zawsze widzi w sobie wszystko to, co niedoskonałe. Przyglądając się temu zdjęciu muszę stwierdzić, że jest dużo lepiej niż było wcześniej. U mnie to nadmiar stresu sprawia, że czoło mam pełne "wzgórz i dolin" ;)
OdpowiedzUsuńNiemniej, dziękuję za miłe słowa. Z pewnością sprawiły, że spojrzałam jeszcze raz w lustro i dostrzegłam trochę pozytywnych cech ;)
Whoa, whoa, get out the way with that good inomtfarion.
OdpowiedzUsuńRight ont-his helped me sort things right out.
OdpowiedzUsuńThat's a smart answer to a tricky quiseton
OdpowiedzUsuńHoly Toeldo, so glad I clicked on this site first!
OdpowiedzUsuńI cannot tell a lie, that really hepled.
OdpowiedzUsuńWhat a neat arectli. I had no inkling.
OdpowiedzUsuńI love reading these articles because they're short but inrtmfaoive.
OdpowiedzUsuń¡Hola a todos!. Estuve escuchando la parte de Web 2.0 y el unico pero lo veo en deshechar de antemano el modelo de negocio por publicidad adsense (p. ej.) Genis solo dijo que en Infonomia no merecia la pena, por los ingresos creados vs. la percepcion de perdida de calidad de los contenidos y lo que se transmite (eso le entendà yo, claro).Yo creo que si es sotsneible, segun que tipo de web. Pero mi consejo es que hay que probar. Saludos a todos!
OdpowiedzUsuń