Z pewnością wiele osób na myśl o oszczędzeniu 150zł pomyśli "150? A co to jest za śmieszna kwota?". Dla Waszej wiadomości taka, która pozwala spokojnie przeżyć na studiach przez maksymalnie dwa tygodnie; taka która pozwala na kupienie sobie pięknej sukienki czy skórzanych butów. Dla wielu z nas 150zł może nie być dużą sumą pieniędzy, ale kiedy nagle w sklepie podoba nam się coś wyjątkowego, często sobie tego odmawiamy. W głowach pojawia się wówczas myśl "Gdybym tylko miała odłożone tyle i tyle". Możesz mieć i to w bardzo prosty sposób!
Zainteresowani? :)
Po raz kolejny muszę przyznać, że studia wniosły do mojego życia wiele dobrego. Poza nauką gotowania, języków i odnalezienia własnego "ja", nauczyłam się doceniać wartość pieniądza i sama wypracowałam trzy najlepsze metody oszczędzania pieniędzy na swoje wydatki. Dzięki jednemu z nich mogłam sfinansować swoje zeszłoroczne wakacje w Grecji, bez konieczności nagłego szukania źródła gotówki. Pewnie wielu z Was wie jak wspaniałe jest uczucie, kiedy wiemy, że stać nas na życie, którego oczekujemy. Nie ma nic piękniejszego niż właśnie ta satysfakcja. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi metodami na oszczędzanie pieniędzy. Tak jak wspomniałam na początku, 150zł miesięcznie spokojnie wystarczy. Każdego miesiąca kwota będzie się podwajać, bo przecież nie musicie wydawać wszystkiego od razu.
D O R Z E C Z Y F R A N K O W S K A ! :)
Metoda "5 zł"
Zacznę od sposobu, który praktykuję już od ponad roku i widzę najlepsze rezultaty. Aby móc go realizować, konieczne będzie założenie dodatkowego konta w banku. Nie musi się to wiązać z żadnymi kosztami z Waszej strony. Ja wybrałam konto oszczędnościowe w BZWBK. Za jego prowadzenie nie muszę uiszczać żadnych opłat, jednak za każdy przelew z niego pobierane jest 10zł. Dla mnie to świetna motywacja, aby jednak środków nie ruszać. Metoda "5 zł" polega na ustanowieniu zlecenia stałego, które będzie realizowane przez bank codziennie z Waszego głównego konta. W moim przypadku było i jest to 5 zł. Uwierzcie, każdego dnia wydajemy więcej niż 5 zł na "pierdoły" typu drożdżówka, coca-cola, chipsy, batoniki i inne niezdrowe produkty. Moja zasada brzmi "każdego dnia odmów sobie przynajmniej dwóch złych rzeczy". Korzysta na tym nie tylko moje konto bankowe, ale przede wszystkim organizm. Kanapki na uczelnię przygotowuję w domu, a na moje konto trafia dzięki temu 5 zł każdego dnia. Licząc 30 dni każdego miesiąca, nasze oszczędności wyniosą właśnie +/- 150zł.
*Jeśli na koncie głównym nie ma środków, bank nie pobiera pieniędzy, co za tym idzie - nie tworzy się debet.
*W przypadku stałego zlecenia nie jest tak, że jest ono permanentne. Można z niego zrezygnować w każdej chwili.
Metoda "RESZTA Z ZAKUPÓW"
Z tego sposobu korzystam rzadziej, ponieważ nie zawsze po zakupach wracam do domu i w międzyczasie o niej zapominam. Polega ona na przelewaniu z głównego konta bankowego na oszczędnościowe "groszy", których brakuje nam do pełnej kwoty, którą wydaliśmy podczas zakupów. Przykład: zapłaciliśmy 11,35 zł, więc na nasze konto wędruje reszta, której brakuje do pełnych 12 zł. W tym przypadku to 65 gr. Systematyczne oszczędzanie w ten sposób pomoże nam uzbierać na koncie niezłą sumkę, a nie odczujemy utarty tych kilku drobnych w żaden sposób. Aby pamiętać o przelewach, warto ćwiczyć swoją codzienną "rutynę", najpierw poprzez karteczki na laptopie, przypomnienia w telefonie i w kalendarzu.
Niektóre banki w swojej ofercie mają również opcję przelewania tej maleńkiej "reszty", której brakuje do całości, właśnie na kontro oszczędnościowe. Wystarczy zapytać w okienku.
Dzięki tej metodzie w ciągu miesiąca (nieregularnego przelewania drobnych), udało mi się zaoszczędzić około 60zł. Mało? Wcale nie! Mieć a nie mieć - bezcenne :)
Metoda "puszki"
Dawno temu razem z Mamą postawiłyśmy na stole w kuchni słoik z napisem "Zbieramy na wakacje życia". Ja, będąc jeszcze w szkole, odkładałam tam wszystkie moje drobniaki, pieniądze, które dostałam w ramach prezentów od rodziny, czy te, których nie wydałam z kieszonkowego. Mama dokładała trochę więcej, ale nie były to zawrotne kwoty. Pieniądze w słoiku zbierałyśmy przez rok. W wakacje poleciałyśmy na Majorkę, a część wyjazdu sfinansowałyśmy właśnie dzięki słoikowi :) O ile mnie pamięć nie myli, przez rok odłożyłyśmy prawie 1000 zł.
Teraz korzystam w swoim nowym domu z puszki. Staramy się wrzucać do niej drobne, które zostały nam w portfelu po płatności gotówką. Zasada jest jednak taka, że nie wrzucamy nic powyżej 1 zł. Nasze "wpłaty" nie są również regularne, ale wystarczają na kino, wino na wieczór czy dobrą kolację w knajpce.
Mam nadzieję, że powyższe pomysły przydadzą się Wam przy kontroli własnego budżetu. Jestem również bardzo ciekawa jakie Wy macie sposoby na oszczędzanie pieniędzy :) Być może są one nawet lepsze niż moje! Podzielcie się koniecznie! :)
___________________________________________________________________
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie kliknij TUTAJ i daj znać, że byłaś/byłeś tu poprzez Lubię to :)
U mnie to się chyba jednak nic nie sprawdzi ;p
OdpowiedzUsuńZnam te metody, ale pokazały znów, że niewielkim wysiłkiem można wiele zaoszczędzić :)
OdpowiedzUsuńNajważniejsze są chęci, to klucz do sukcesu. Dopiero potem wdrażanie domowych budżetów itd :)
OdpowiedzUsuń