Moje włosy są bardzo problematyczne. Uwielbiają się puszyć, dlatego żeby ujarzmić je każdego ranka, muszę wstać nieco wcześniej lub spiesząc się do pracy, zwyczajnie związać je w kucyk lub kok. Największym ich mankamentem jest jednak wypadanie. Bardzo ciężko mi nad tym zapanować, a wierzcie mi - próbowałam już naprawdę wszystkiego. Nie skutkowały szampony, odżywki, maski, wcierki, oleje czy nawet tabletki. Podczas konferencji Meet Beauty miałam okazję poddać się badaniu skóry głowy, które przeprowadził zespół firmy Pilomax. Nigdy wcześniej nie było mi dane sprawdzić w jakiej kondycji są moje włosy od strony laboratoryjnej, dlatego mimo długiej kolejki, cierpliwie czekałam na swoją by usłyszeć co o mojej dotychczasowej pielęgnacji sądzą prawdziwi eksperci. Cicho liczyłam również na pewne sugestie dotyczące wypadających włosów.
Badanie mnie przeraziło. Włosy w ogromnym powiększeniu wyglądają strasznie, ale na szczęście niemal każda z nas tam obecnych odniosła to samo wrażenie. Zauważyłam też lekko zaczerwienioną skórę głowy w okolicy cebulek włosowych. Pani, która oglądała moją skórę szybko przeszła do konkretów i poinformowała mnie co według niej jest nie tak i na co powinnam zwrócić większą uwagę.
Moje włosy oceniła na gęste lecz cienkie. W dalszym ciągu widać nowe włoski, które przepijają się przez skórę co oznacza, że tak szybko nie wyłysieję ;) Zaczerwieniona skóra w okolicy cebulek włosów oznaczała lekkie podrażnienie. Jak udało mi się dowiedzieć, najczęściej wywołują je drogeryjne szampony, które w składzie mają parabeny i silikony. Zdziwiłam się, ponieważ zazwyczaj używam produktów, które są nich pozbawione, jednak moja konsultantka szybko sprowadziła mnie na ziemię. Dzień wcześniej spałam przecież w hotelu i myłam głowę szamponem, który był częścią wyposażenia łazienki. Wystarczył ten jeden raz, aby skóra zareagowała w taki sposób.
W ramach poprawy kondycji skóry, otrzymałam od firmy Pilomax szampon oraz maskę do włosów z serii WAX. Ich głównym zadaniem miało być nawilżenie skóry głowy i zmniejszenie nadmiernego wypadania włosów.
Produkty te używałam przez niecały miesiąc. W dalszym ciągu mam jeszcze końcówkę każdego z nich. Włosy po zastosowaniu są zdecydowanie gładsze, mniej się puszą. Nie mogę jednak powiedzieć, że zauważyłam poprawę w kwestii wypadania. Myślę, że taki już ich "urok" i nawet najlepsze produkty do pielęgnacji mają z nimi pod górę. Zarówno szampon jak i maska Pilomax pięknie pachnąc i są bardzo wydajne. Bardzo pozytywne wrażenie zrobiły na mnie również opakowania. Ponieważ na co dzień pracuje jako człowiek od marketingu, opakowania i etykiety ze zbyt dużą ilością informacji, kolorów i rysunków działają na mnie odstraszająco. Uwielbiam za to minimalistyczne, przejrzyste i estetyczne propozycje. Ta jest zdecydowanie jedną z nich!
__________________________________________________________________
Po więcej zdjęć, inspiracji i przepisów, zapraszam TUTAJ. Nie zapomnij o kliknięciu Lubię to :)
Tez niestety mam ten problem z wypadającymi włosami. Myślę , że skoro mamy gęste włosy to część z nich zwyczajnie musi wypaść. Osobom z rzadszymi włosami po prostu ubywa ich mniej, dlatego ja już zaakceptowałam ten mankament i cieszę się swoimi gęstymi włosami bo mogło być znacznie gorzej ;) ostatecznie wolę mieć gęste i wypadające niż jakieś pióra ;) P.s miło się wraca na Twojego bloga, jak znajdziesz jakiś specyfik który na prawdę ograniczy wypadanie włosów to koniecznie daj znać :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa! Wciąż poszukuję specyfiku idealnego, jednak... słabo to widzę :)
OdpowiedzUsuńPilomax ma oprócz masek jeszcze serum przeciw wypadaniu włosów. Polecam spróbować :)
OdpowiedzUsuń