czwartek, 12 maja 2016

Lodówka na zły humor - jak przestać podjadać?

Należę do osób, które mają dość wybuchowy charakter. Ilekroć coś nie pójdzie po mojej myśli, za każdym razem muszę sobie odrobinę pokrzyczeć (albo i trochę więcej), a najczęściej w celu rozładowania emocji zaglądam do mojej przyjaciółki lodówki.


Mówi się, że coraz więcej osób na stres reaguje podjadaniem. Skutkuje to coraz częstszą nadwagą wśród społeczeństwa, a także kompleksami. Można z tym walczyć, jednak od razu zaznaczam - nie zmienimy siebie ot tak, ale dzięki odrobinie cierpliwości, można wypracować sobie inne nawyki, które pomogą nam rozładować stres.


photo-1448131063153-f1e240f98a72


Od dłuższego czasu męczyło mnie podjadanie, które było u mnie oznaką stresu. Ponieważ w ciągu ostatniego roku było go w moim życiu naprawdę dużo, postanowiłam coś z tym zrobić. Na początku zaczęłam przeglądać internetowe poradniki, które opisywały sytuacje podobne do mojej. W wyniku nadmiaru emocji, dana osoba zamiast zjeść pożywną, pełnowartościową kolację, zajada się słodyczami. Na początku brzmiało to dla mnie nieco jak bulimia, ale istnieje przecież zasadnicza różnica - brak torsji. Z drugiej strony, nie miewam żadnych napadów głodu. Słodycze są u mnie czasoumilaczem, mają za zadanie poprawić mi humor, załagodzić ból i smutek, który czasem odczuwam. Uznałam więc, że tutaj nie znajdę odpowiedzi na swoje pytania. W końcu wujek Google często na zapytania "Mam katar, ale tylko w lewej dziurce nosa. Co mi jest?" od razu stawia najgorsze diagnozy, nie wyłączając śmierci! O zgrozo, nie tędy droga.


Odpowiedź przyszła do mnie bardzo szybko, dzięki zaprzyjaźnionej psycholog z którą podzieliłam się swoim złym nawykiem. Wspólnie zastanowiłyśmy się, co dają mi słodycze, jak reaguje na nie mój organizm i czemu mam na nie ochotę właśnie w danej sytuacji. Wnioski były jednoznaczne. Według badań naukowców, podjadanie w wyniku stresowych sytuacji życia codziennego to najczęstszy sposób odreagowywania wśród społeczeństwa. Stres sprawia, że tracimy zdolność trzeźwego ocenienia sytuacji. Być może nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie w tej chwili skoczyło ciśnienie w naszym organizmie, a my odruchowo sięgamy po czekoladkę. Wracamy bowiem do mechanizmów z dzieciństwa, kiedy płaczące dziecko było karmione mlekiem matki i szybko się uspokajało.


Fill_up_your_health_with_colorful_fruits_and_vegetables


Chcąc wyeliminować ze swojego życia nawyk podjadania, musimy przede wszystkim zadbać o komfort psychiczny organizmu. Dużą rolę odgrywa tutaj sen, który nie powinien być krótszy niż 7 godzin bez przerwy. Krótkie drzemki w ciągu dnia wcale nie regenerują organizmu, a sprawiają, że jest on jeszcze bardziej zmęczony, chociaż może wydawać nam się, że jest zupełnie inaczej.


Kolejna kwestia, która może powodować rozjuszenie naszej psychiki i wywoływać stres to nadmiar obowiązków w ciągu dnia i nierozwiązanie wszystkich po kolei, do końca. Natłok wydarzeń i zbyt duża, nakładająca się na siebie liczba codziennych zadań sprawia, że czujemy się wycieńczeni. Wracając do domu, odruchowo sięgamy po coś słodkiego, tłumacząc to zapotrzebowaniem na cukier. Zamiast czekolady, sięgnijmy po owoc. Każdego dnia starajmy się sporządzić listę rzeczy do zrobienia z ustalonymi priorytetami. Odhaczając każdą wykonaną, starajmy się nie pomijać kolejności. Wówczas łatwiej nam będzie zrealizować wszystkie plany, a nasz umysł i ciało poczują wyraźną ulgę. Czy nie przyjemniej będzie wówczas wypić pyszną herbatę po powrocie do domu?


Nawyki można próbować zmienić, jednak wymaga to ogromnej samokontroli i zaangażowania. Poprzez obserwację swoich zachowań i tego jak zachowujemy się w sytuacjach stresowych, spróbujmy zwrócić uwagę na nasze odruchowe zachowania i czynności. Jeśli od razu idziemy do lodówki lub szafki ze smakołykami, spróbujmy zmienić trasę. Zamiast słodkości, wybierzmy przygotowaną wcześniej sałatkę, bakalie albo spacer, który ukoi nasze myśli i odgoni nagromadzoną złą energię.


Ostatnim krokiem do osiągnięcia wewnętrznej równowagi i ograniczenia nawyku podjadania jest relaksacja. Po rozmowie z psychologiem sięgnęłam po nagrania Treningu Autogennego według Schultza. Na początku kompletnie nie wierzyłam w jego działanie wyciszające i uspokajające, ale już po pierwszej sesji udało mi się wyraźnie oczyścić organizm. Doskonale sprawdzi się też w przypadku osób, które mają problemy z bezsennością. Spróbujcie i nie zniechęcajcie się po pierwszej sesji. Trening powinien być kontynuowany przynajmniej przez 2 tygodnie, aby widoczne były wyraźne zmiany.


Czy udało mi się pokonać moją przyjaciółkę, lodówkę? Z pewnością nie do końca, chociaż widzę u siebie bardzo duży postęp. Często ludzka natura jest silniejsza od nas samych, a kontrola nigdy nie przychodzi łatwo. Zdecydowanie dużo daje mi regeneracja podczas snu i próba zamienienia złych nawyków na lepsze, korzystne dla ciała i duszy. Trening Schultza pomaga mi się wyciszyć i jest również dobrym zamiennikiem dla podjadania słodyczy. W chili słabości sięgam po orzechy, owoce lub szklankę wody z cytryną.


 __________________________________________________________________
Po więcej zdjęć, inspiracji i przepisów, zapraszam TUTAJ. Nie zapomnij o kliknięciu Lubię to :)

1 komentarz:

  1. An illustrated book takes a humorous look at the joys and perils of hosting friends and
    family at a vacation home. Perfect as a hostess gift or as a tutorial for your own guests.

    OdpowiedzUsuń