Sezon wakacyjny już w pełni, a nawet powoli dobiega już końca. Kwestie opalania uzależniamy więc od miejsca w którym spędzamy urlop. Wcale nie jest tak, że nad polskim morzem nie można nabrać cudownych, brązowych kolorów! Nie mniej jedna, jestem zwolennikiem teorii, że każda opalenizna jest inna, w zależności od kraju w którym korzystamy z promieni słonecznych.
Należę do osób, które nie wyobrażają sobie lata bez słońca, plaży i cudownej, morskiej bryzy. Woda to zdecydowanie mój żywioł, jednak uwielbiam korzystać także z kąpieli słonecznych. Tak - jestem jedną z tych osób, które uwielbiają leżenie plackiem na plaży i kompletnie nie widzę w tym nic złego, ponieważ odpowiednio zabezpieczam swoją skórę przed szkodliwymi promieniami :) Korzystam z kremów z wysokim filtrem, a co najważniejsze - kocham kapelusze! One także powinny towarzyszyć nam podczas upałów, nie tylko ze względów estetycznych!
Jak to więc jest z tym opalaniem?
W dawnych czasach mówiło się, że jasna skóra to ta najbardziej pożądana. Nie bez powodu w modzie były kapelusze z ogromnym rondem oraz parasole, których głównym zadaniem była ochrona przed słońcem. Mówiło się, że opaleni byli tylko pracownicy fizyczni, co miało świadczyć o niższym statusie społecznym.
Współcześnie teoria na temat bogatych a biednych kompletnie przeminęła. Zastąpiła ją natomiast ta, która mówi, że osoby unikające słońca dużo dłużej mogą cieszyć się młodą, pozbawioną zmarszczek, przebarwień i pieprzyków skórą. Jest to absolutna prawda! Spójrzcie na samą Nicole Kidman, która słońca unika jak ognia.
Zacznijmy jednak od MINUSÓW opalania...
1.Szybsze starzenie się skóry
Promienie słoneczne możemy podzielić na dwie grupy - UVB i UVA. Pierwsze z nich mają wpływ na powstawanie oparzeń skórnych, a także na utratę kwasu hialuronowego, którego głównym zadaniem jest utrzymanie jędrności skóry. Promienie UVA natomiast, działają niszcząco na warstwę kolagenu zawartą w naszej skórze, co dodatkowo wpływa na zmniejszenie jej elastyczności. W konsekwencji, poddawanie skóry regularnemu promieniowaniu słonecznemu, wpływa na jej rogowacenie i dużo szybsze starzenie się.
2.Rak skóry
W momencie gdy nasza skóra zmienia kolor, na jej powierzchni zaczynają powstawać liczne zmiany. Większość z nich jest niegroźna, jednak nie należy ich bagatelizować. Tworzące się najczęściej pieprzyki, mogą w niedługim czasie rozwinąć się i przekształcić w czerniaka - raka skóry. Na jego powstanie narażone są najczęściej osoby o jasnej karnacji, a także te, które mają już pewne znamiona. Mają one bowiem tendencję do uzłośliwienia się, dlatego tak ważna jest ich odpowiednia ochrona.
3.Poparzenie skóry
Jeśli przed wystawieniem ciała na słońce, nie użyjemy odpowiednich kremów z filtrem, możemy narazić ją na poważne poparzenia. Chcąc uniknąć nieprzyjemnych sytuacji, zawsze musimy dbać o ochronę i przede wszystkim zrezygnować z kosmetyków typu przyspieszacz opalania, nie wspominając już o oliwce dla dzieci, która robi furorę wśród osób marzących o idealnie brązowej skórze!
Teraz może coś na temat PLUSÓW, ponieważ ich jest kilka...
1.Zmiana wyglądu
To oczywiście kwestia indywidualna, jednak współczesne kanony piękna stawiają jednak na osoby, których skóra jest muśnięta słońcem. Opaleni czujemy się przede wszystkim szczuplejsi i bardziej atrakcyjni. Podświadomie wiemy także, że zwracamy na siebie uwagę innych osób. Co za tym idzie? Produkcja hormonów szczęścia! :)
2.Produkcja witaminy D3
Według przeprowadzonych badań, wystarczy tylko 20 minut na słońcu, aby nasz organizm sam wyprodukował potrzebną mu, dzienną dawkę witaminy D3. Ma ona wpływ na zdrowie naszego układu kostno-stawowego, a także na... dobry humor! Nie bez powodu osoby chorujące na depresję suplementują witaminę D3 w tabletkach. Latem możemy sami dostarczyć jej sobie w dużych ilościach i w ten sposób nie można jej przedawkować :)
3.Lek na reumatyzm
Cierpisz na bóle pleców, stawów czy reumatyzm? Promienie słoneczne pomogą zmniejszyć dolegliwości! Naukowcy twierdzą, że osoby, które mieszkają w słonecznych częściach świata, 5 razy rzadziej skarżą się na choroby związane z układem kostno-stawowym. Ciepło, które odczuwamy podczas opalania rozgrzeje bólowe miejsca, co przyniesie wyjątkową ulgę, zrelaksuje nas i pozwoli odpocząć. Oczywiście wszystko z umiarem!
Co zrobić, jeśli jednak przesadzimy z opalaniem, a nasze ciało płonie?
Istnieje kilka sposobów, które pozwolą nam odetchnąć i chociaż delikatnie ukoić "spaloną" skórę.
- Panthenol - mój niezbędnik wyjazdowy, który zawsze mam przy sobie. Podczas zeszłorocznych wakacji w Grecji, moja przyjaciółka postanowiła zostać Miss Czerwonej Skóry. Na szczęście w mojej apteczce znalazło się to cudo, które pozwoliło jej załagodzić oparzenia. Działa nie tylko chłodząco, ale i regenerująco.
- Kefir - sprawdzony sposób naszych babć. Podobno pomaga także maślanka. Nie ma raczej właściwości regenerujących, jednak zdecydowanie chłodzi skórę i przynosi szybkie ukojenie.
- Chłodny prysznic - NIE LODOWATY! Rozgrzany organizm może doznać wtedy szoku termicznego. Woda powinna być letnia, przynosząca ulgę dla ciała. Można również zmoczyć bluzkę lub chustę w chłodnej wodzie i otulić nią ciało.
Pamiętajcie zatem o kremach z filtrem, minimum 30(!), częstych kąpielach, które ochłodzą rozgrzane ciało, nakryciu głowy i nawadnianiu organizmu. Opalać należy się rozsądnie, ponieważ nasze zdrowie jest najważniejsze.
Bardzo przyjemny post. Zajrzałam do Ciebie przypadkiem ale chyba zostanę na dłużej ;)
OdpowiedzUsuńW tym roku postanowiłam zakupić dobre kremy z filtrem. Co z tego że już pierwszego dnia złapię dużo słońca, skoro przez kolejne 3 dni muszę go unikać jak ognia? Chyba mogę sobie przybić piątkę z Twoją przyjaciółką - Miss Czerwonej Skóry :)))
Pozdrawiam !
Pozdrowię ją :)
OdpowiedzUsuńNajgorzej podłapać raczka w wodzie, nawet najlepsze filtry nie pomagają, a przecież niby się kąpiemy i nas chłodzi... ja zawsze nad morzem się muszę spiec. No nie ma opcji, aby było inaczej. I to mimo tego, że pamiętam o tym, aby nie siedzieć na słońcu zbyt długo.
OdpowiedzUsuńI zdecydowanie potwierdzam jeśli chodzi o wodę, lodowata woda to błąd. Tylko letnia!