W tym roku postanowiliśmy kolejny raz wybrać się na wakacje typowo "plażowe". Postawiliśmy na Złote Piaski i wycieczkę, którą zorganizowało biuro podróży TUI. Powiecie pewnie, że poszliśmy na łatwiznę i absolutnie się z Wami zgodzę. Na zorganizowanie podróży samemu trzeba mieć pomysł i ochotę, a przede wszystkim wybrać miejsce w którym można wiele zobaczyć. Bułgaria do takich nie należy, a ponieważ z góry zależało nam głównie na wypoczynku a nie zwiedzaniu, pod tym względem nie byliśmy rozczarowani. Naszą wycieczkę zarezerwowaliśmy bardzo szybko, bo już w listopadzie zeszłego roku. Jak wyszło? Wcale nie tak, jak tego oczekiwaliśmy...
Organizacja całego wyjazdu przebiegła bardzo sprawnie, ze względu na to, że wszystko odbyło się za pośrednictwem strony internetowej TUI. Jak to jednak jest przy tego typu wyjazdach, im bliżej naszego wylotu, tym zaczęły pojawiać się z naszej strony kolejne pytania dotyczące wycieczki. Infolinia biura podróży TUI nie działa tak jak powinna. Na połączenie czeka się bardzo długo, a pewnego razu nawet automat poinformował mnie, że ktoś z obsługi oddzwoni do mnie kiedy linia będzie wolna. Cóż - nikt nie zadzwonił. Pracownicy infolinii nie potrafili precyzyjnie odpowiedzieć mi na konkretne pytania dotyczące np. płatnej klimatyzacji lub wyposażenia pokoju w czajnik czy kubki. Na większość pytań uzyskałam jedynie odpowiedź "Nie mamy takiej informacji". Cóż, skoro jej nie ma, a klient pyta, to raczej logiczne, że wypadałoby skontaktować się z hotelem i dopytać.
Z lotniska odebrał nas wątpliwej jakości autokar, którego kierowcy kompletnie nie szanowali bagaży pasażerów. Zarówno w drodze do jak i z hotelu, walizki rzucane były jedna na drugą niczym lekkie piłeczki, przy czym moi znajomi mieli w środku butelki bułgarskiego wina. Na szczęście zawartość nie ucierpiała, aczkolwiek walizka już tak.
Hotel w którym mieszkaliśmy miał 4 gwiazdki. Przez cały pobyt wspólnie zastanawialiśmy się kiedy je otrzymał i za co, ponieważ w niczym nie przypominał innych 4 gwiazdkowych hoteli z sąsiedztwa. Już pierwszego dnia dostałam brudne ręczniki, które wyglądały tak jakby ktoś podeptał je ubłoconymi butami. Kiedy poprosiłam pokojówkę o ich wymianę, popatrzyła na mnie z pogardą i pokazała inny, tym razem dziurawy. Zdziwiona jej oburzeniem, wzięłam go, ponieważ był chociaż czysty. Do końca pobytu nie wymieniono mi ręczników ani razu... Sprzątanie w pokoju polegało na zaścieleniu łóżka, wyrzuceniu śmieci i przyniesieniu rolki papieru toaletowego. Przy rozpakowywaniu sama myłam półki w szafie, które były pełne kurzu i piasku z plaży, który z pewnością został tam po poprzednich lokatorach.
W pokoju nie mieliśmy czajnika, którego jednak nie było w ofercie na stronie internetowej biura TUI. Postanowiłam jednak zapytać recepcjonistki czy istnieje możliwość, aby pojawił się on w pokoju. Ta zapewniła mnie, że jak najbardziej. Czajniki są jedynie rozdysponowane po pokojach i pokojówka następnego dnia go do mnie przyniesie. Tak się jednak nie stało. Gdy po dwóch dniach zapytałam ponownie o obiecany czajnik, recepcjonista, który nie znał angielskiego i rozmawiał ze mną przez barmana, powiedział, że skoro jego koleżanka mi obiecała to niech sama przyniesie mi czajnik z domu. PADŁAM! Nie ma to jak profesjonalizm, prawda? Następnego dnia, owa pani przeprosiła mnie i powiedziała, że zaszło nieporozumienie - hotel nie ma w ofercie żadnych czajników. Szkoda tylko, że pracownicy o tym nie wiedzą.
Jedyną spełnioną obietnicą był złoty piasek, chociaż plaże okazały się niemal całkowicie sprywatyzowane.. Dwie strefy wolne od "haraczu" za leżak i parasol znajdowały się jednak na terenie wykupionym przez kompleks hoteli i barczysty Bułgar mimo wszystko, nie chciał wpuścić nas tam najkrótszą z możliwych dróg. Docieraliśmy tam więc plażą, która znajdowała się jakieś 5 km dalej, lub też przychodziliśmy dopiero w okolicy godziny 18, kiedy to opłaty już nie obowiązywały.
Jeśli pytacie czy polecam wakacje w Bułgarii, to zdecydowanie NIE, jeśli liczycie na bezstresowe leżenie plackiem na plaży, czyste ulice i uroki czarnomorskiego kurortu. Jeśli jednak macie w planach imprezy, drinki, zakup pamiątek i całkiem nieźle wyglądających podróbek takich marek jak Michael Kors, Chanel, Louis Vuitton i inne... to Złote Piaski przypadną Wam do gustu :)
Na koniec łapcie jeszcze kilka zdjęć z tej innej hmm... podróży ;)
No to widzę, że rzeczywiście kiepsko trafiłaś :/ Ja co prawda w Bułgarii nigdy nie byłam, ale w tamtym roku na dwóch różnych wycieczkach, w różnych terminach byli moi rodzice i brat z żoną. Też zależało im głównie na odpoczynku, a nie zwiedzaniu i wrócili zachwyceni! Zarówno jedni jak i drudzy trafili na świetny hotel, ciekawe wycieczki, obsługę, jedzenie itp. Ale z tego co pamiętam, nie był to wyjazd organizowany przez TUI tylko inne biuro.
OdpowiedzUsuńZdjęcia piękne, ale po przeczytaniu wpisu zjeżył mi się włos na głowie, bo moje przeczucia względem wakacjiw Bułgarii się potwierdziły. Niemniej podróże kształcą, nawet jak dowiadujemy się na nich czegoś, czego wcale nie chcielibyśmy wiedzieć :)
OdpowiedzUsuńCóż, biurem podróży tylko na plażowanie :) Inne wycieczki będę już organizować sama :)
OdpowiedzUsuńNie winię biura za organizację, bo jednak wszystko było o czasie. Po prostu chyba dawno nikt tego hotelu nie sprawdzał ;)
OdpowiedzUsuń